Jak to mówią "nawet najgorszy handel, lepszy niż dobra robota". Coś w tym powiedzeniu jest, bo działalność...
ta kwitnie w najlepsze. W moim miasteczku corocznie przed pierwszym listopada w centralnym punkcie miasta pod pomnikiem - jak niektórzy mówią pod "gapą" rozkłada się miasteczko ogrodnicze. Może to raczej wioska ogrodnicza, więc będę takiego terminu używał.
Wioska położona jest przy jednej z głównych ulic prowadzącej do obu cmentarzy, czyli parafialnego i komunalnego Jest więc doskonałym miejscem na wystawienie towaru. Idąc czy jadąc w stronę cmentarzy
musimy to miejsce minąć.
Sprzyjająca jesienna pogoda spowodowała, że kwiaty w tym roku, są niezwykle dorodne i kolorowe. Ceny kwiatów różne, uzależnione od pory dnia i popytu a także od ilości pośredników. Handel kwitnie w najlepsze, sprzedający ogrzewają się gorącą kawą czy herbatą, inni czymś mocniejszym, wszak sklepów wokół rynku nie brakuje. Pilnują towaru i miejsca. Miejsce jest najważniejsze, im bliżej ulicy tym lepiej, większa szansa na sprzedaż, łatwo psującego się towaru.
Co roku te same twarze handlujących. Dziwne, bo mało który ze sprzedających, ma jakąś działalność ogrodniczą. Niektórzy z ziemią ogrodniczą nie mieli nigdy do czynienia. Nie o tym jednak chciałem pisać, bo robić coś trzeba, a że w moim miasteczko roboty nie ma - to tym bardziej taka inicjatywa nie powinna być krytykowana.
Nie podoba mi się to, że władze miasta zezwalają na handel w tym miejscu. Wiem, są z tego jakieś pieniądze dla miasta, handlujący uiszczają tzw. opłaty placowe, ale można byłoby to zorganizować inaczej. Widocznie nie ma na to pomysłu - podobnie jak na wiele innych rzeczy w Aleksandrowie. Każdy ma taką radę swego miasta na jaką zasługuję - niestety. Jako że duchem należę do tej społeczności, tu się urodziłem, to od wielu lat terytorialnie nie jestem z miastem związany. Choć do centrum miasteczka mam tysiąc metrów i mogę to pieszo pokonać w dziesięć minut, to moje miejsce zamieszkania należy już do gminy. Całe szczęście, nie muszę sobie robić rachunku sumienia i się biczować.
Czy w waszych miastach i miasteczkach też tak jest? Czy może władze jakoś sobie z tym radzą? Fakt, że nasz pomnik - poświęcony konstytucji, to nie Grób Nieznanego Żołnierza w Warszawie, ale mimo wszystko to jakoś nie działa tak, jak powinno.
Tutaj inne zdjęcia z tego miejsca POMNIK







ja jestem zdania, że pomnik jak pomnik - nie jest o faktycznie miejsce poświęcone! handel kwiatami w święto zmarłych w żaden sposób mu nie ubliża - co innego gdyby tam stały blachy rodem z manhatanu aleksandrowskiego z gaciami, moim zdaniem ren "rynek" powinien żyć i na codzień - ta powierzchnia kostki przed pomnikiem marnuje się na codzień. w tm roku pojawił się na nim ogródek piwny w którym wbrew moim obawom było bardzo spokojnie. sprawdza się teoria, że tam gdzie właściciel dba o porządek jest spokój. jeśli żąda o pomoc policję zbyt często tzn. że może przecenił siły na zamiary...
OdpowiedzUsuń na zawszepo mojemu to te kwaiaty na twych zdjęciach wręcz służą gapie i jej wdzięki tuszują :_)))
ewentualnie można by tam wprowadzić jakiś ład i wymusić ustawienie tych namiotów może w szpalerach tak by nie zasłaniały gapy i żeby wszystkie były bokiem do ulicy
OdpowiedzUsuń na zawszeJerzy chyba masz trochę racji. Jakby te kwiaty rosły tam na co dzień, to rynek odzyskałby trochę uroku. W tej chwili przedstawia obraz nędzy i rozpaczy. Wydaje mi się, że nikt nie ma pomysłu aby go jakoś zagospodarować a już wymogi architektoniczne, to chyba urojenia senne konserwatora zabytków. Wczuwając się w rolę turysty, to nawet auta nie ma gdzie postawić w promieniu 500 metrów, chyba że w niedzielę. Jeżdżąc po kraju, nie spotykam takich sytuacji jak w Aleksandrowie, nawet w mniejszych miejscowościach. Chyba wystartuję w wyborach do rady miasta, przybiorę pseudonim Charles Bronson. Niebiescy mi pomogą i zrobię porządek :))
OdpowiedzUsuń na zawszeNo dobra.., żartowałem :)
Od razu widać jakie święto się zbliża.
OdpowiedzUsuń na zawszeNo nie wiem, mam mieszane uczucia. Moze innego lepszego miejsca nie ma, moze to jedyny pomysl, a wladze chca zarobic... sam pomysl handlowania kwiatami na placach i pod pomnikami nie budzi mojego sprzeciwu, ma on wielowiekowe tradycje, przeciez w Rzymie jest slynne Campo di Fiori, gdzie to kiedys spalono na stosie Giordano Bruno (1600), a jednak nikomu nie przeszkadza tam czwartkowy handel kwiatami i owocami... wiec moze trzeba przymknac oko?
OdpowiedzUsuń na zawszeNo, tak. Dla handlujących kwiatami są teraz żniwa. Myślę, że nie jest to wcale złe. Trochę ludzi zarobi trochę pieniędzy. I wiadomo. Najłatwiej sprzedać w pobliżu cmentarza. Liczy się kasa. Kwiaty na pierwszym zdjęciu naprawdę robią wrażenie. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń na zawszeZdjęcia tak barwne, że w pierwszej chwili myślałem, że to jakiś targ w Indiach. Myślę, że na te kilka dni można przymknąć oko na to, gdzie handluje się kwiatami. W końcu to dla nas też jest wygodne, móc je kupić blisko cmentarza lub w centrum miasta. A do tego tworzy to specyficzną atmosferę tych dni.
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam
Ponieważ temat jest dość oczywisty, postaram się nawiązać do wszystkich komentarzy. Żeby sprowokować jakąś polemikę, musiałbym twardo trzymać się opinii, którą wyraziłem w opisie cyt." nie podoba mi się to, że władze miasta zezwalają na handel w tym miejscu", co jest dosyć trudne. Trudne, bo wcale mi to tak bardzo nie przeszkadza (chodzi o handel), a nawet wnosi trochę urozmaicenia do codzienności. Jeśli chodzi o władze miasta, to podtrzymuję zdanie :)
OdpowiedzUsuń na zawszeTak jak pisałem, kwiaty są ładne w tym roku, na zdjęciach (jak piszecie), też się ładnie prezentują. Tak się składa, że trafiłem tam z aparatem w porze, kiedy cień budynków dochodził do kwiatowej ekspozycji. Spowodowało to, że kwiaty są usytuowane w słońcu a resztę przykrywa cień. W wyniku tego powstał ciekawy kontrast. Jako wybitny fotograf :))) , muszę powiedzieć, że wcześniej wcale o tym nie pomyślałem, to jakoś samo wyszło - dopiero przy obróbce. Tak czy owak, świadczy to o tym, że każdy wybitny fotograf, zawsze jest w określonym miejscu i w określonym czasie :)))) Tym skromnym akcentem, pragnę wszystkim podziękować za poświęcenie chwili na wyrażenie swojej opinii. ;)
Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim spokojnych refleksji w jutrzejszym dniu.
Nie podoba mi się określenie "pod gapą". I nie podoba sprzedaż w tym miejscu nawet kwiatów. Pomnik został postawiony w jakimś celu. Skoro władze Aleksandrowa cenią bardziej te parę złotych (dosłownie) nad cześć dla miejsca, to faktycznie trzeba zmian. Grzegorz startuj. I zrób porządek.
OdpowiedzUsuń na zawszeHasło na dziś: kwiaty do kwiaciarni!!!!
Pozdrawiam Marcin.
chichi co z tego że ci się nie podoba określenie gapa jak to coś wyglada jak gapa. pomnik został postawiony w celu żeby upamiętniał :-) zwykle pod raczej kwiaty nie leżą - raczej butelki po piwie a tu proszę całe łąki... takie miejsca zwykle były centrum miasta -kupcy, aktorzy, itd. gapie to na pewno nie przeszkadza. to nie cmentarz.
OdpowiedzUsuń na zawsze"Lepszy mały handelek jak duży szpadelek" tak się u nas mówi :)
OdpowiedzUsuń na zawszeA handlują ludzie wszędzie gdzie się da przecież ;)
W Warszawie przy Hali Banacha handlują nie tylko na targowisku.Wprost na ulicy można kupić grzyby,ozdoby odpowiednie do świąt,artykuły spożywcze pochodzenia"niby" ze wsi itp...
I straż miejska takich nie przegoni;)
W moich pobliskich Siemiatyczach jest bazarek czynny codziennie zwany Manhattanem.
Znalazłam nawet o nim w necie: http://www.siemiatycze.com.pl/index.php/siemiatycze/2423-zakaz-handlu-na-targowisku-codziennie-nas-przeganiaj
A zdjęcia zaje...fajne!!!
Wiesz Marcinie, jak stawiano ten jedynie słuszny pomnik, na miejscu "niesłusznego", to o zdanie mieszkańców nie pytano. Początkowa gapa była na samej górze postumentu, ale obawiano się o konstrukcję i gapę posadowiono niżej, na miejsce należne gapie. Ten dziwoląg w żadnej mierze nie przypomina orła, więc nazywany jest tak - jak wygląda. Jeśli chodzi o szacunek, to jakie władzy stanowienie - taki szacunek.
OdpowiedzUsuń na zawszeMarcinie, nie mogę startować, bo się nie nadaję, nie potrafię bez lustra się ogolić.
Pozdrawiam serdecznie!
Jurku, czy ty piszesz z komórki?
Jaska, dobre przysłowie :) Co region kraju, to inny tekst a znaczenie to samo. Handlują wszędzie, bo to jest nasze cwaniactwo, z którym przez trzydzieści lat nie potrafią sobie poradzić. W dużym sklepie typu XX, kupiłem wczoraj kilka dużych szklanych zniczy po 9zł sztuka. Z ciekawości pojechałem pod gapę zrobić rozeznanie cenowe. Okazało się, że takie same lub podobne znicze, są tam po 17zł. Wniosek z tego taki, kto nie jest gapami karmiony - nie kupuje nic pod gapą. Pozdrawiam serdecznie :)
Trochę więcej o pomniku jest tutaj:
OdpowiedzUsuń na zawszehttp://grzegorzsabala.blogspot.com/2010/06/aleksandrow-kujawski-pomnik.html#more
nie a czemu? a godzina? z pracy wróciłem i przy herbacie zaglądam :-)) na sen
OdpowiedzUsuń na zawszeA może trochę zaplecza historycznego względem tego co było pierwsze: pomnik czy rynek?
OdpowiedzUsuń na zawszePierwszy był w tym miejscu rynek, czyli w ujęciu historycznym, kwiatki i warzywa mają zdecydowane pierwszeństwo. Pomnik postawiony został później, kiedy rynek przeniesiono dość sztucznie w inne miejsce. Nie budzi zatem zdziwienia fakt, że naturalna funkcja tego placu co pewien czas odżywa. Orłu, który tu ma symbolizować dążenie do wolności, handelek pewnie nie przeszkadza. Przecież wolność nie może funkcjonować bez wolności gospodarczej :) Np. na rynku w Toruniu handel odbywa się cały czas bez ujmy dla M.Kopernika. Oczywiście należy zachować odpowiednią formę, na co poprzednicy zwrócili już słuszną uwagę.
Pozdrawiam
Robert
A ja jestem zdania, że współczesne rynki spełniają inne zadanie - nie handlowych , a kulturalnych centrów miast!
OdpowiedzUsuń na zawszeHandel, wszelkie 'jarmarki' powinny mieć miejsce inne, niekoniecznie w samym środku miast, do których ludzie i tak ciągną.
Wkurzają mnie te wszystkie budy i instalacje pomocnicze na środku rynku w Krakowie, Wrocławiu, czy np. w Pucku - tak, jakby nie mozna było ludzi ściągnąć gdzie indziej;
przyjdą, spragnieni takiej, a nie innej rozrywki.
Chyba Robercie jestem bardziej skłonny, przychylić się do tego o czym pisze Ewa. Wszelkie inicjatywy kulturalne - mile widziane, natomiast azjatycki handel - nie! Tak jak toleruję w Toruniu, na Starym mieście, sprzedaż pięknych ciętych kwiatów z estetycznych, ustawionych tam na stałe kramów, tak wszelka prowizorka w tym względzie męczy. Mógłbym zaakceptować jeszcze, estetyczny letni ogródek piwny. Byłem dziś pod pomnikiem, jest wszystko dokładnie posprzątane, chyba zrobiły to służby miejskie. Na rynku jest czysto, szaro, buro i ponuro. Zdjęć nie zrobiłem, aparat został w aucie :)
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam serdecznie!
Sabvelso,
OdpowiedzUsuń na zawszeO czym tu mówić. Przecież to zupełnie inna sprawa z tym by nie było buro i ponuro. To że jest tak, że nie warto zdjęcia robić to ani wina moja, ani Twoja, ani Ikropki, która pewno nie wie, gdzie jest i jak wygląda ten codzienny rynek. Dla informacji niezorientowanych, jest on tak umiejscowiony, że widać go z okien przejeżdżających pociągów i nie jest to widok przyciągający turystów.
Mam wrażenie, że tu się wszyscy zgadzają i wypowiadają w jednym duchu. Nie trzeba szukać specjalnie różnic. Ze współpracy może dużo dobrego wynikać.
Jako chyba Polacy lubimy trochę na siłę podkreślać, jakąś różnicę zdań i nie dostrzegamy, że ze współpracy każdy może skorzystać, gdy w praktyce każdy chce korzystać TYLKO SAM. Kończy się tym, że nikt nic nie osiąga i wtedy jest szaro i ....
Robert
zamiast namiotów stylowe budki ala wozy z epoki. równo a nie kto szybszy ten ma lepsze miejsce, warzywa, owoce, bez gaci - ewnetalnie typowe rękodzieło czemu nie?
OdpowiedzUsuń na zawsze