7 listopada 2011

Lubię "To" !


Tytuł posta trochę prowokacyjny, bo wcale tego nie lubię - tak mnie jakoś naszło. Może dlatego, że te dwa....


słowa często mi gdzieś wpadają w oczy? Pragnę niniejszym poinformować blogowiczów, którzy tu zaglądają, że nastąpi teraz przerwa w blogowaniu, na czas nieokreślony.  Mam poranione plecy, są całe w ranach. Z powodu bólu - w tych plecach, nie mogę siedzieć w fotelu przed komputerem. Mam także odruchy wymiotne jak czytam niektóre własne komentarze, które umieszczam gdzieś tam w sieci. Z powodu tych komentarzy, miewam też trudności z goleniem się - nie mogę już patrzeć na własną gębę w lustrze.Rozterek jest więcej, ale czy jest sens o tym pisać? Muszę poszukać nowej drogi, chyba to będzie koniec blogowania a może zmiana formuły - zobaczę. A może szukanie pewnych rzeczy w realu, czyli powrót do rzeczywistości, która mi gdzieś tam uciekła? Życzę wszystkim.., nadal dobrego samopoczucia. Będę Was wnikliwie obserwował :) Dziękuję!

45 komentarze:

  1. ...skąd my to znamy :)
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. No co Ty ! Grześ ! Dzisiejszych czasów nie da się oszukać. Człowiek ma dzisiaj dwa życia: w realu i w sieci. Odpocznij sobie (jak musisz) i wracaj szybko. No. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Widzę, że to chyba zaraźliwa ta chandra... U mnie znalazło się 10-cu sprawiedliwych, dla których będę kontynuował swoje "wypociny"...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Chyba już to przerabiałeś i wróciłeś w świetnej formie, Grzesiu. Tak więc odpocznij ciupinkę, wykuruj się i wracaj.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. zaraz, zaraz, chyba faktycznie cos Ci mocno zaszkodziło. Sabvelso, jesień piękna, fotka ta u góry fajna, i jak najbardziej rzeczywista. No ale to twój blog, Twoja chandra, Twoje życie.... pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Dziękuję za wsparcie :) Nie jest to chandra, mam się dobrze:) To raczej przewartościowanie priorytetów, lub swojsko - przegrupowanie wojska na inne pozycje. Zastanowię się, co dalej :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Wracaj szybko.. widzisz ilu nas czeka na Ciebie :)
    Powodzenia w przemyśleniach, 3m się :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. Grzesiu - chyba Ciebie rozumiem. Coz, ja mam nowy obiektyw wiec jeszcze wena mnie trzyma, ale powoli pomyslow na zdjecia brak. Byle czego juz mi sie nie chce publikwac. Jednak u Ciebie zawsze i dobre fotki i ciekawe opisy i zal bedzie...

    ale mysle, ze wrocisz kiedys, tymczasem odsapnij i wykuruj sie :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. Czytając tytuł posta od razu skojarzyłam go z portalem społecznościowym...
    Dobrze myślę...?
    Osobiście nie znoszę tych portali.Wolę forum(i to bardzo wybiórczo!) lub ciekawe blogi-JAK TEN!

    Bardzo się cieszę,że trafiłam na Twój blog.Jeszcze całego nie przejrzałam,więc zanim wena Ci wróci to będę mieć co oglądać;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. No nie, to tylko jesienna chandra, zmęczenie materiału albo coś w tym rodzaju:(
    Odpocznij, złap oddech i wracaj!
    czekamy tu na Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. Hej,hej.., jestem z Wami :)
    Olivio, myślenie nie jest moją najmocniejszą stroną :)) Najpierw robię, potem myślę :))
    Aniu, coś w tym jest. Zupełnie mi nie leży panująca pogoda. Choć noszę aparat (wożę), to zupełnie nie mam pomysłu na zdjęcia. Złotą jesień przegapiłem świadomie, bo te wszystkie kolorowe liście na blogach, są już tak oklepane, że aż nudne. Mam sporo zdjęć, jeszcze z sierpnia i września z Podlasia, ale uciekła mi atmosfera tamtych wspaniałych chwil. To znaczy.., doskonale pamiętam, ale nie potrafię ciekawie tego przelać na ekran. Są tylko dwie rzeczy, które można omawiać, nawet po wielu latach z taką samą emocją, jak w chwili trwania tego wydarzenia. U facetów, są to rozmowy (między nimi) o wojsku, natomiast u kobiet - rozmowy o porodach :))
    Można oczywiście podkleić pod motyw, suche dane z sieci i wstawić pod zdjęcia, ale czemu to ma służyć? Wikipedia jest lepsza.
    Moim zdaniem, blog powinien być formą dziennika - nie pamiętnika i oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. To jest sieć, dane zostają na długo. Z drugiej strony nie mam się czego wstydzić.
    Aniu, nowe szkiełko, to dobry lek.
    Jak setka wódki wieczorem :))
    Poważnie pisząc, to miło jest je mieć :)

    Jaska, te portale o których myślimy, znam tylko z wszechobecnej paplaniny o nich - nawet w TV i pojawiającego się często na stronach zwrotu "Lubię to". Wyczułaś moje intencje :)
    Od wielu lat bywam na forach, niestety tylko fotograficznych, może są inne lepsze - tego nie wiem. Zawsze to jest jedno forum, zależnie od tego, jakiego systemu mam aparat. Udzielam się mało, raczej więcej czytam, by dowiedzieć się więcej o sprzęcie.
    Nie nadaję się do aktywnego uczestnictwa w forumowych "dyskusjach". Irytuje mnie wszechobecne chamstwo i agresja. Może na jakiś kobiecych forach jest inaczej, ale tam gdzie królują chłopcy - dzieciaki z wysokim poziomem testosteronu, to jest tragedia. Tak więc.., czytać wybiórczo warto, pisać nie warto - szkoda zdrowia - mam takie wrażenie :)

    Ewo, chyba zmęczenie materiału i poszukiwanie czegoś nowego. Bardzo lubię fotki z wypadów w nieznane( podobnie jak Ty), ale to się wiąże z koniecznością wyjazdu. Nie ma w tej chwili takiej opcji. Poza tym, jak pisałem wcześniej, mam jeszcze zdjęcia zaległe do wystawienia.
    Wiesz Ewo, najlepiej to mi pasuje portret socjologiczny, środowiskowy, taki z duszą. Coś jak w moim poście : Etykiety-Portret- "Król wiatru i słońca", ale w małym miasteczku, jest to trochę trudne a może łatwiejsze?

    Moi drodzy, nabiorę trochę dystansu do pewnych spraw i wrócę. Jeszcze raz, bardzo dziękuję wszystkim, za miłe słowa :))

    JA TU ZAGLĄDAM :))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. Odpoczywaj zatem w Pokoju.
    Albo w kuchni, jeśli wolisz.
    Cyba Cię rozumiem, bo sam ze swoją stroną utknąłem w martwym punkcie. No, przynajmniej o tyle martwym, że martwi mnie własny brak zapału w jej budowaniu. Tymczasem, chociaż uważam, że wieje z niej nudą, wszystko kręci się wokół tych samych rzeczy, robione jest w zasadzie na jedno kopyto, to z różnych, często bardzo zaskakujących stron (niekoniecznie internetowych) słyszę, że ludzie to czytają i się interesują. Więc staram się przełamać. Ty rzesze czytelników masz jeszcze większe. Zaśpiewaj zatem sobie piosenkę mechanika, lub Blaszanego Drwala - "ja jeszcze z wiosną się rozkręcę...", ale lepiej nie każ na kolejne wpisy czekać aż tak długo...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  13. Odpisałam u siebie, że drugi blog to takie pojedyncze zdjęcia, bez podtekstów podróży. Trzeba to było uporządkować. Szkoda, że stanąłeś na rozdrożu, fajnie robiłeś wpisy, tak rzetelnie i ciekawie. Ja nie mam odwagi podpierać się faktami.
    Ale szanuję Twoją decyzję. To Twój wybór. Choć będę czekała. A rozterki, kłopoty, brak pewności i twardego gruntu to dla mojego pokolenia ale myślę, że Ty też się do niego zaliczasz to codzienność.
    Pozostaje nam odrobina ironii, sarkazmu, optymizm jest gdzieś hen, głęboko. Podoba mi się Twoje operowanie słowem, jesteś w tym dobry. Przyjemnie się czytało......:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  14. Witaj Szymonie!
    Wybrałem wycieraczkę :)
    Mam to samo, też stanąłem w martwym punkcie i zastanawiam się co dalej? Wiesz.., w tym co robię, to rozkład moich odczuć przedstawia się następująco:
    1.Poznawanie nowych okolic, nowych ludzi, podziwianie przyrody i przebywanie wśród niej to 40%
    2.Fotografowanie i wszystko co się z tym wiąże, od dźwięku migawki po oglądanie gotowego zdjęcia 50%
    3.Prowadzenie tego bloga, niestety tylko 10%

    Ktoś mógłby powiedzieć, to po co go prowadzisz?
    Odpowiedź jest prosta, każdy potrzebuje się dzielić tym co robi z kimś o podobnych zainteresowaniach. Jako, że w swoim otoczeniu nie znajduje takich osób, więc wybiera sieć. Powstaje więc grono sympatycznych ludzi o podobnych zainteresowaniach, takie kółko wzajemnej adoracji (w pozytywnym sensie), ruch wspierania się i wózek sam się toczy :)

    Piszesz Szymonie, że ludzie czytają, to, o czym piszesz. Zapewne tak jest, bo poruszasz ciekawe tematy, jednak.., coraz mniej jest ludzi, umiejących wyrazić swoje emocje - słowem pisanym. Nie chodzi tu nawet o poklask, ale o zwykłe "Tak trzymaj"

    Będąc kiedyś aktywnym na Forum Nikona, zrzeszającym około 50.000 użytkowników, umieściłem w stopce link do bloga. Powiem Ci, że przez miesiąc nawet się ruch na stronie nie zwiększył. Nie mówię tu o jakimkolwiek wpisie.
    Jestem realistą, wiem co fotografuję, jak fotografuję. Artysta ze mnie żaden, nie mam nawet takich aspiracji. Nie są to więc jakieś żale zawiedzionego, sfrustrowanego fotografa, któremu nie udało się utopić w wywoływaczu. Ja po prostu twardo stąpam po ziemi. Zastanawiam się, czy nie lepiej, ten czas spędzony przy komputerze, przeznaczyć na bardziej prozaiczne zajęcia? Jest jeden problem. Rezygnując z bloga, wyłamuję kilka trybów w zębatce całego mechanizmu. Bez tych kilku brakujących trybików, maszyna może stanąć. Maszyna, która nie pracuje psuje się dwa razy szybciej. Tego bym nie chciał.
    Wiem, że większość z zaprzyjaźnionych blogowiczów ma podobne dylematy. Wypada więc nam wszystkim jakoś się z tymi rozterkami pogodzić i pchać dalej ten wózek :))
    Szymonie ja pcham w tej chwili do Raciążka, wiesz jaka tam górka? Jak dojadę, to się odezwę :))

    Mażeno, nie jest tak źle, cieszę się, że dołączyłaś do tych, którzy wózek pchają :) Im nas więcej, tym będzie łatwiej. Nawet jak jedno z nas się potknie, to pozostali pomogą mu wstać i posadzą na wózku, żeby odpoczął :) Ja właśnie siedzę na nim i odpoczywam :)) Dziękuję :)
    Miłe jest to, o czym piszesz. Dzięki :)

    Pozdrawiam serdecznie wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  15. Witam Grzegorzu.Szanuje i rozumie Twe postanowienie i krok.Osobiscie, zabrakuje mi widocznie,ten specjalnie "mily glos" z "drugiego konca swiata", z jego "specjalnym okiem" na niby "banalne tematy".Milo mi tu bylo.
    Nie mowie wiec zegnaj.
    DO ZOBACZENIA PRZYJACIELU
    Ignac

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  16. A wiesz, że ja dziś świadomie wyszłam z domu bez aparatu?
    a szłam w piękne miejsce, i światło było, że nic innego, tylko zdjęcia robić!
    a ja chciałam pogadać z dawno nie widzianą osobą i przeszkadzałby mi przymus robienia zdjęć, ten wewnętrzny, rzecz jasna.

    Piszesz o portrecie socjologicznym, też mnie w tę stronę ciągnie, tylko odwagi brak;(
    szkoda, że mieszkasz tak daleko, 'we dwa' byłoby raźniej;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  17. Co do wózka, to patrz, żeby ktoś tak niby przypadkiem nie popchnął go ze schodków, hamulec nie pomoże. Z doświadczenia wiem, ale nadal ufam ludziom i będę powtarzać fajne te Twoje relacje.

    Bo widzisz, w mojej rodzinie dużo mówiło się o patriotyzmie /dziadek Pawiak, ojciec Powstanie/ pamiętam nielegalne pochody 11 listopada a dziś w Stolicy zadyma. Wyszłam, aby zrobić zdjęcia - uciekłam... Wiem Ty pauzujesz, Ty nie uciekasz.
    Ikropka pisze to co pisze aparat może ciążyć..

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  18. Grzegorzu, wielu z nas wpada w sieć, potem się w niej szarpie, pająk go nadgryza i powoli wysysa. Niektórym udaje się odkleić od lepkiej sieci pajęczej. A później... często znów w nią wpada.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  19. Miło mi, że jesteście. Odezwę się później. Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  20. Szanowny Panie Grzegorzu ! :)
    Doznałem bardzo analogicznego przeżycia w kwestii fotografii. Kiedy biegałem po górach, krzakach i potokach z maleńkim canonem A610, aparat wyciągało się od przypadku do przypadku. Częściej pogadałem ze starszymi ludźmi mieszkającymi w jakich odległych przysiółkach w Beskidach, jadłem z nimi, piłem, pomagałem im w polu i to dawało wielką frajdę i odpoczynek od codzienności. Zdjęcia z tego okresu są biedne jakościowo, ale noszą sporo treści, dynamiki i klimatu. W miarę jak podnosiłem poprzeczkę sprzętową zaczęły się dylematy co do optyki, wątpliwości wywołane przeczytanymi na różnych forum opiniami a podglądane prace "mistrzów" wywoływały poczucie, żem jest cienki w tej kwestii "jak dupa węża". Nie zauważyłem kiedy z hobby fotografowania stałem się molem forumowym [canon, nikon, pentax, fuji, cyberfoto, plfoto, onephoto, npn, ffpik nawet słowackie e-photo,itd...] Robienie zdjęć przestało dawać przyjemność, stało jakimś złem koniecznym związanym z wędrówką po górach. W wersji hard-core'owej wyłaziłem w góry na 10-12 godzin z 6-8 piwami i plecakiem sprzętu całą drogę myśląc gdzie iść i jakie zrobić ujęcie, żeby "zabłysnąć". Zabłysnąć oczywiście w miejscu o jakim sam piszesz - w sieci. Podobnie jak Ty nie mam w pobliżu nikogo kto interesowałby się fotografią, więc jak tu pokazać, podzielić się tym co się robi ? Czytane komentarze moje jak i innych zaczęły mnie denerwować bardziej niż teściowa zaglądająca do garnków.
    Pewną odskocznią była sprzedaż zdjęć na pocztówki - dało to pieniądze i nakręciło mnie jeszcze bardziej. Opamiętałem się dopiero kiedy u córki zdiagnozowano i potwierdzono nieuleczalną poważną chorobę. Sprzęt trza było sprzedać i skończyły się "wypady na zdjęcia" - bo inaczej tego nie można nazwać. Nie chodziło tu o cieszenie się obcowaniem z przyrodą, którą tak kocham - tu szło się NA ZDJĘCIA. Dziś jestem "zdrowszy", zanim wyjdę w teren popatrzę na półkę z aparatem, nie zabieram go a i coraz rzadziej na tę półkę zaglądam. Priorytety [jak sam napisałeś] moich wędrówek poszły innymi torami.
    Przepraszam za te wynurzenia - chciałbym tylko zaznaczyć, że może czas coś w tej kwestii pomoże, ale ile możesz czekać ? Zdecydowanie konstruktywniej będzie samemu coś zmienić i nie barć tego tematu na przetrzymanie bo wrócisz do punktu wyjścia...
    3maj się Grześku
    Pozdrawiam
    Sławek

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  21. a ja mam to gdzieś czy to czyta 1 grzegorz czy 100 wielbicieli :-) najważniejsze, że nie widzę w kółko takich samych wpisów - typu jakie to piękne , cudowne, ullaala... bo w życiu bym w nie nie uwierzył ;_)) grzegorz wymyśl coś fajnego

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  22. nie w sumie to jednak wolę 1 grzegorza niż 100 wielbicieli chi chi przemyślałem to przepraszam poniosło mnie

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  23. Witaj Ignac! Może nie żegnajmy się tak oficjalnie - wszak jeszcze żyjemy :)
    Zawsze miło mi będzie, jak dostanę od Ciebie maila z nowymi wiadomościami z Izraela.
    Z blogiem, to też jeszcze nie wiadomo. Na razie mam przestój. Nie chce mi się nawet Aleksandrowa fotografować, choć tematy leżą pod tzw.nosem. Mimo, że nie tkwię w żadnych politycznych układach, to jednak mocno jestem zakorzeniony w małomiasteczkowym środowisku, a na lokalnego pieniacza nie bardzo się nadaję.
    Drogi Ignac, jeszcze pożyjemy, więc uśmiech i do przodu :))

    Ewo, wszyscy o sobie możemy mówić, że szkoda iż tak daleko od siebie mieszkamy :) Rzadko tak się dzieje, abyśmy w swoim środowisku znaleźli osoby, których zainteresowania dokładnie pokrywają się z naszymi. Nawet w dużym mieście, musielibyśmy nosić kartkę na plecach. Internet jest pod tym względem niezastąpiony.
    Nie zawsze aparat musimy ze sobą nosić, ważnym jest abyśmy nie przestawali myśleć i patrzeć fotograficznie. Mimo, iż nie miałaś ze sobą aparatu, dostrzegłaś, że było ładne światło i ciekawe kadry. Oznacza to, że aparat jeszcze nie raz Ci się przyda :)

    Mażeno, nie chcę się silić na oryginalność. Potępiam wszelką przemoc i też jestem zniesmaczony wydarzeniami z jedenastego. Nie jestem też prorokiem ale historia kołem się toczy. Te wydarzenia, to dopiero początek, czegoś, czego się nawet nie domyślamy. Zawsze kiedy władza oddali się od społeczeństwa, to skutki bywają fatalne. W dużych miastach nie odczuwacie bezrobocia, biedy i wszystkiego z czym to się wiąże. W moim miasteczku (13tyś), jest około dwadzieścia "lumpeksów" a wszelkie widoczne inwestycje, robione są za unijne pieniądze.
    Nie chcę o tym pisać, to nie moja działka. Pieprzę to, kijem Wisły nie zawrócę!

    Tojav, masz trochę racji z tą siecią. Mucha, która nawet się z pajęczyny wydostanie, nie fruwa już tak jak wcześniej i z reguły wpada w nią ponownie. Moja mucha dużo bzyczy i drażni pająka, śmiejąc się z niego, że jego sieć, ma takie duże oczka. Świstak zwija swoje sreberka a pająk tka i tka... :))

    Sławku, bardzo to osobiste o czym piszesz. Pełen szacunek dla Ciebie!
    To przykre, ale był taki moment, gdy nie odpisywałeś na posty a ja podejrzewałem Cię o ignorancję. Za same podejrzenia wypadałoby przeprosić - co niniejszym czynię :)
    Chyba mam podobne odczucia do Twoich w kwestii fotografowania. W tej pogoni za nowościami, zbyt dużym zaangażowaniem w sprawy sprzętowe gubimy sedno. Zbyt często, zmuszeni jesteśmy porównywać się z innymi. Mimo, że nikt nam nie mówi tego wprost, to w podtekście możemy odczytać, że obiektyw lub aparat, który posiadamy jest do niczego. Czytamy, że jak kupimy sprzęt X, to dopiero będziemy robić zdjęcia na wysokim poziomie. Oczywiście jest to wielka bzdura, ja się temu nie poddaje. Moje graty zawsze są ze średniej lub niższej półki a zmieniam je często bo lubię zmiany. Przeważnie nie dokładam do interesu, gdyż kupuję sprzęt używany i odsprzedaję go za te same pieniądze. Od wielu lat, mój obecny aparat jest wyjątkiem. Kupiłem go jako nowy, za śmieszne pieniądze.
    Nie wypada abym pisał o swoich zdjęciach, ale Ty Sławku - swoich nie powinieneś się wstydzić.
    Ja zdjęcia dzielę na: czysto dokumentalne, doskonałe technicznie i na te pozostałe, które wzruszają i pobudzają naszą wrażliwość. Chciałbym tych ostatnich robić jak najwięcej :)
    W kwestii komentarzy, to podzielam Twoje zdanie. Już o tym pisałem, więc nie będę się powtarzał. :)
    Sławku, szczerze Ci życzę, abyś nie porzucał fotografowania. Życzę Ci, abyś potraktował to z odpowiednim dystansem a Twoje zdjęcia same się obronią :)

    Jurku, jestem jak stu wielbicieli :)
    Z racji wspólnego zamieszkiwania miejscowości, liczy się to podwójnie :)
    Ps.
    Ładny masz rower :))

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)
    I do cholery nie skreślajcie mnie jeszcze z tej blogosfery :))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  24. Przeciez zupelnie wyraznie napisalem do zobaczenia.Tylko to mialem na mysli.Powiedzialem Ci kiedys (na poczatku "naszej znajomosci"),ze Twoj blog podoba mi. Wiec z "aparatem" czy bez "niego",nie zmieniam zdania, nawet nie myslalem wymazac tego adresu.Wolno kazdemu wybrac swych "uwielbionych".
    DO ZOBACZENIA
    Ignac

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  25. hmm... muszę iść do piwnicy i sprawdzić czy jeszcze tam jest... ?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  26. OK Ignac, to tylko gra słówek :))

    Jurku, przecież nie napisałem "fajny miałeś rower" :)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  27. hmmm tak patrzę na to zdjęcie i mi jakoś przeszkadza ta wolna przestrzeń z prawej strony ???

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  28. Jurku z prawej strony stał Zeus, który rozkazał wychłostać tego z lewej. Widząc, że jego wola jest spełniana, opuścił to miejsce i wstąpił na Olimp. Teraz jako dobry Bóg patrzy z góry, bo lubi obserwować swoje owieczki w miłosnych igraszkach :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  29. W ramach odskoczni od fotografii i codziennych spraw, czytam sobie fajnego bloga. Zacytuję tylko urywek a jest co czytać moi drodzy:) Jeśli kogoś to interesuje, to zapraszam.
    Tu jest adres bloga http://stany.blog.pl/


    Takie zapytanie ktoś wklikał w Google i doszedł do mojego bloga. A zatem, natchnięty niezwykłością tego poszukiwania, opiszę dwa przypadki Polaków, którzy na stare lata wrócili z USA do Polski. Przypadki skrajne, ale dzięki temu dobrze obrazujące to, jak Polska jest postrzegana przez tych, którzy się do niej nigdy nie przyzwyczaili... A dla tych, którzy żyją w PL od lat i już wszystko jest dla nas "normą", wkrótce kolejne podwyżki podatków, akcyz, a może nawet podatek katastralny od nieruchomości, by Unia miała za co wspierać nierobów z Grecji (później z Włoch, Hiszpanii, Portugalii). My zaciskajmy pasa i udawajmy, że jest OK i polska gospodarka idzie w górę, a oni niech się dalej opierdalają, strajkują, i w dupie mają słupki gospodarcze czy słupki POparcia... A zatem szczytu nienormalności, czy dna beznadziei jeszcze w Polsce nie osiągnęliśmy, ale niektórzy jeszcze się nabierają na pieprzenie rządzących, jak bardzo jest w Polsce dobrze. Niestety i tak nie mamy pojęcia, co tak naprawdę się w Polsce dzieje, więc takie Stowarzyszenie Polaków powinno założyć ok. 38milionów naszych obywateli, a nie tylko ci powracający ze Stanów... Nie po to prezes jednego z polskich banków (mimo, że zarabia po kilkadziesiąt tys. zł miesięcznie i swoje dzieci w Polsce na pewno by doskonale "ustawił", chce je jednak wysłać do USA i wyżebrać dla nich zieloną kartę). Coś w tym jest, prawda? Szczególnie, gdy mówi o tym w Parlamencie Europejskim minister państwa, które przewodniczy Unii Europejskiej - mister Rostowski.
    Słyszeliście ostatnio o ustawie, dzięki której polski Rząd będzie mógł uznać jakąś kwestię za strategiczną dla interesów czy bezpieczeństwa Polski i nikt, ani dziennikarze, ani politycy, ani nawet dwie przekupki na bazarze nie będą mieli prawa drążyć tematu?! A temat, jaki był ostatnio zakneblowany medialnie to to, gdzie podziało się 3mld Euro z polskiego banku (BGK), którego właścicielem jest Skarb Państwa. Ot, niby pracownik źle coś zaksięgował i zniknęło 13mld zł. Może dzięki temu w roku wyborczym okazało się, że jest kasa i na podwyżki dla nauczycieli i dla pielęgniarek i dla... wszystkich. Bo czy widzieliście ostatnio jakiś spektakularny strajk? A może już poszła pierwsza obiecana przez Tuska transza polskiej pomocy dla Greków? No ale wracając do tych wracających na stare lata z USA do PL...

    Rodzina mojego kolegi dorobiła się przez lata pracy w Chicago wielkich pieniędzy. Jedynym ich problemem, który pozostał im na stare lata było to, że gdy wstaną rano o 8:00 to muszą przesuwać leżaki i parasole na wschodniej werandzie ich domu, by nie oślepiało ich słońce, a gdy poleżą w łóżku do 11:00 to nie muszą, bo słońce samo już przejdzie i nie będzie ich raziło. Sączyli winko, podjadali frykasy zakupione w polskim sklepie w Chicago, zimy spędzali w drugim swoim domu na Florydzie, a wakacje na Dominikanie lub w Meksyku i... I coś im odbiło, by to wszystko zostawić i wrócić do Polski.
    Miliony dolarów na koncie, więc problem egzystencjalny w postaci - jak dotrwać ......"

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  30. Tu jeszcze kawałek, bo bloger nie chcę przyjmować komci powyżej 4tys znaków :)

    "go absolutnie ich nie dotyczył. Wybudowali wielki dom w małym (chociaż kiedyś wojewódzkim) mieście wschodniej Polski. Dom wykończony tak, jak na milionerów przystało. Nawet wielki, stylowy stół przywieźli ze sobą z USA, by w nowym domu pozostało coś ze starej Ameryki. Pomieszkali niespełna rok i... Ten kraj nie jest dla nas! A dokładniej: TO NIE JEST KRAJ DLA LUDZI...!

    To państwo nie nadaje się do spokojnego życia zarówno dla młodych, jak i starych. Dla bogatych i dla biednych. Dla mądrych i dla głupich. Tu trzeba po prostu się urodzić, wychować, przywyknąć do tej wegetacji i zwiędnąć na stare lata. Albo po prostu umieć kombinować, czego oni w USA nie musieli nigdy robić. A to, że jednemu promilowi czy w porywach aż jednemu procentowi społeczeństwa żyje się "jako tako", to jest tylko potwierdzeniem, że reszcie się wegetuje.
    Bo czy życiem można tak naprawdę nazwać to, że większość Polaków pracuje za 400$ miesięcznie (czyli za 4x mniej, niż najgorzej opłacani Amerykanie), a prawie wszystko mamy droższe niż w USA. Paliwa, prąd, gaz, żywność, mieszkania.
    Czy normalne jest to, że nie mamy czym jeździć, po czym jeździć, dokąd się śpieszyć, a każdy zapierdala tak, jakby przejażdżka po mieście o dowolnej porze dnia lub nocy była walką o pole position w Formule 1. W USA przez kilkadziesiąt lat nie mieli tylu drogowych zagrożeń życia, co w Polsce po przejechaniu kilkuset kilometrów (pomimo tego, że Chicago i rozbestwieni tam Meksykanie do najostrożniejszych kierowców nie należą). Jednak na pewno nie do samobójców drogowych! W Polsce co chwilę wyprzedzanie z oglądaniem się na amerykańskiego "marudera" (jadącego "tylko" 10-15km więcej niż to dozwolone), a czasem i pokazanie mu międzynarodowego znaku pokoju (wyprostowanym środkowym palcem).
    O miejsca parkingowe pod marketami toczy się istna wojna, zero uprzejmości, ustąpienia, uśmiechu. Zaciśnięte usta, oczy szaleńca i kierownica mało nie wyrwana z drążka kierowniczego, by tylko wcisnąć się przed kogoś na parkingu, przed światłami, na każdej zwężce czy wahadle. Miejsca zarezerwowane dla inwalidów pozajmowane najczęściej przez rosłych, pełnosprawnych młodzieńców. Policja jest nie od chronienia i bronienia jak w USA, ale do przypieprzania się o wszystko. O badania techniczne, lampy świecące na wprost, a nie w prawo, o brak europejskiej homologacji na kloszach. W USA auto ma tylko mieć sprawne światła STOPu i aktualny znaczek na tablicy rejestracyjnej i tyle. Jego posiadanie w USA to nie luksus, tylko konieczność. Przecież nie dla szpanu pan Johny z Chicago przywiózł sobie wielkiego terenowego Cadillaca - on po prostu miał go tu od zawsze, nie z racji marki czy prestiżu, a z racji tego, że może do niego zapakować wszystko i wygodnie dojechać do celu. A że spala więcej, niż ciężarówka...? W USA i tak jeżdżenie nim wychodziło taniej, niż w Polsce Seicentem przerobionym na gaz...

    Ludzie ogólnie tu tacy nieuprzejmi, zawistni, zadający sobie wiele trudu nie po to, by im było dobrze, ale by rzucić inny, kłodę pod nogi. Baa... nie tylko ludzie, ale i całe państwo i jego biurokratyczna machina! ... """

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  31. Czekam nadal cierpliwie i zaglądam :D
    Trzymaj się i wracaj szybko :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  32. Trzymam się i zbieram się :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  33. Myślałam,że Ty z tych co ciekawe fotki robią...
    A tu proszę...ciekawe i precyzyjne przemyślenia o naszym kraju...o chorym kraju :(
    ...jak mnie to wszystko wnerwia!!!
    ...i jednocześnie ciekawi kiedy to Polacy poczują chęć by wystąpić w kolejnym historycznym zrywie narodowym,by walczyć o godny żywot poczciwych ludzików
    Bo my przecie patrioci jestemy ;)

    Stan mego umysłu odzwierciedla:

    http://www.youtube.com/watch?v=d9hsXfDoFwM

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  34. Jaska, dzięki za linka. Obsłuchałem się. Ciekawe teksty, muzyka też Ok.
    A teraz coś z mojego śpiewnika :)
    http://www.youtube.com/watch?v=_-clFZFdLQk&feature=related

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  35. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  36. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  37. jak d... może świecić przykładem i dawać dobre rady synowi? che che. może mam spaczone spojrzenie na świat, ale nie wierzę w resocjalizację i chuliganów, którzy wyszli na dobrą drogę żeby potem pokazywać dzieciom czego nie należy robić - to amerykański model, który nie istnieje... :-) http://www.youtube.com/watch?v=XftfIiOgR0I

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  38. To jak tak muzycznie to ja jeszcze coś podrzucę;)
    Można -nie?


    http://www.youtube.com/watch?v=KDazSUA3y8A

    http://www.youtube.com/watch?v=yXf5lNKpicQ&feature=related


    http://www.youtube.com/watch?v=TroenoOkXHo

    I coś z nowszych:
    http://www.youtube.com/watch?v=7wChlvZbXjY
    http://www.youtube.com/watch?v=z8ezqMrP5xo

    To LUBIĘ ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  39. te nowsze to już troszkę mało prawdziwe - nie ta rzeczywistość - nie ten czas - inne wartości. jeśli uwierzę, że grupy lat 80-tych walczyły o wolność słowa tak nigdy nie uwierzę w ten współczesny głos ludu

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  40. Jak w greckim teatrze, tylko amfiteatr troszkę zarósł ;-)
    Yacku pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Zapraszam do komentowania zdjęć, nie trzeba się logować,
można to zrobić anonimowo. Dziękuję :)